poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Menetetty aika

Dla Iron Maiden trasa promująca album "Powerslave" była gigantycznym sukcesem, uwieńczonym wydaniem jednej z najlepszych koncertowych płyt wszechczasów "Live After Death". Niestety okazała się również niezwykle wyczerpująca dla członków grupy, a zwłaszcza dla Bruce'a Dickinsona. Po ponownym zebraniu się w celu nagrania kolejnego premierowego materiału stało się jasne, że nie wszystko wygląda różowo... 
Dickinson nie został bowiem uwzględniony jako współautor żadnej z kompozycji na "Somewhere In Time". Przyczyną były różnice muzyczne między wokalistą a resztą grupy,co zresztą stało się zarzewiem konfliktu, który miał w przyszłości doprowadzić do radykalnych zmian w składzie...
Adrian Smith i Steve Harris z niewielką pomocą Dave'a Murraya zdecydowali się poeksperymentować trochę z syntezatorami gitarowymi zachowując jednocześnie stylistykę Iron Maiden. Zmiana ta okazała się jednak dość zaskakująca, ponieważ o ile rzeczywiście styl grupy nie uległ zmianie, to jednak dośc radykalnie zmieniło się brzmienie. Syntezatory, nie pozbawiając muzyki Iron Maiden ostrości, nadały jej jednak niespotykaną dotąd przestrzeń i rozmach. Po raz kolejny jednak nie udało się jednak skompletować w pełni udanego zbioru piosenek.
Wyróżnia się na pewno otwieracz. W tym wypadku jest to "Caught Somewhere In Time" skomponowany przez Harrisa. Wita nas brzęczeniem syntezatora gitarowego, ale gdy rusza główny riff, nie mamy wątpliwości - Maiden w pełnej krasie. Bruce wydaje się być tu w znakomitej formie wokalnej, a o współpracy wioślarzy także można mówić w samych superlatywach. Kapitalne solówki - to kolejny wyróżnik płyty. Każda niezwykle melodyjna i zapamiętywalna, każda zapada w pamięć, każdą można zanucić. Jak chociażby we wspomnianym już "Caught...", gdzie wioślarze staczają ze sobą długi i pasjonujący pojedynek gitarowy, być może najlepszy w całej karierze grupy!

"Somewhere In Time" wydaje się być albumem może nie idealnym, ale co najmniej dobrym, no i stanowi świetną rozgrzewkę przed kolejnym już absolutnie doskonałym dziełem Brytyjczyków - "Seventh Son Of A Seventh Son".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz