Ta płyta to zwycięska konfrontacja muzyków DT z legendą, i to niejedną. To pokazanie, że są w stanie dorównać swoim mistrzom i inspiracjom, a zarazem piękny hołd złożony tymże. Warto też dodać, że od "ACOS" zaczęła się kilkuletnia przygoda z zespołem wybitnego klawiszowca Dereka Sheriniana, który większe uznanie zdobył jednak dzięki solowym projektom, które polecam wszystkim miłośnikom grania "ostrego, ale nieco inaczej". W zasadzie najlepiej podsumowuje ten album sam LaBrie, śpiewając pod koniec "Big Medley" fragment hitu Genesis - "Turn it on, turn it on again!". Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać - puszczam od początku.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Dream theater
"Atom Heart Mother", "Echoes", "Gates of Delirium", "Close To The Edge", "Firth of Fifth", "2112", "Lady Fantasy"... Można by długo wymieniać dobre kawałki z płyty Change of Seasons zespoły Dream Theater. Szeroko pojęty rock progresywny od zawsze ciążył w stronę długich, rozbudowanych, wielowątkowych utworów, czego efektem były m.in. wymienione przed chwilą monumentalne kompozycje - dziś już absolutna klasyka gatunku. Po upływie niemal dwóch dekad od złotej ery prog-rocka trzeba nie lada odwagi, aby zaproponować słuchaczom 23-minutową suitę, gdyż trudno uniknąć porównań z gigantami. Ale panowie z Dream Theater nieraz już udowodnili, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych...
Ta płyta to zwycięska konfrontacja muzyków DT z legendą, i to niejedną. To pokazanie, że są w stanie dorównać swoim mistrzom i inspiracjom, a zarazem piękny hołd złożony tymże. Warto też dodać, że od "ACOS" zaczęła się kilkuletnia przygoda z zespołem wybitnego klawiszowca Dereka Sheriniana, który większe uznanie zdobył jednak dzięki solowym projektom, które polecam wszystkim miłośnikom grania "ostrego, ale nieco inaczej". W zasadzie najlepiej podsumowuje ten album sam LaBrie, śpiewając pod koniec "Big Medley" fragment hitu Genesis - "Turn it on, turn it on again!". Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać - puszczam od początku.
Ta płyta to zwycięska konfrontacja muzyków DT z legendą, i to niejedną. To pokazanie, że są w stanie dorównać swoim mistrzom i inspiracjom, a zarazem piękny hołd złożony tymże. Warto też dodać, że od "ACOS" zaczęła się kilkuletnia przygoda z zespołem wybitnego klawiszowca Dereka Sheriniana, który większe uznanie zdobył jednak dzięki solowym projektom, które polecam wszystkim miłośnikom grania "ostrego, ale nieco inaczej". W zasadzie najlepiej podsumowuje ten album sam LaBrie, śpiewając pod koniec "Big Medley" fragment hitu Genesis - "Turn it on, turn it on again!". Mnie nie trzeba dwa razy powtarzać - puszczam od początku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz