niedziela, 17 marca 2013

Hyvä kirja taas!

Mało kto zna inne serie Andrzeja Pilipiuka niż opowiadania o Jakubie Wędrowyczu (genialne zresztą) czy Dzienniki Norweskie. Ale "Wielki Grafoman" (bo tak Pilipiuk zwykł się nazywać) stworzył jeszcze jeden cykl - Oko Jelenia. 
Akcja powieści rozpoczyna się się w czasach współczesnych (XXI wiek). W stronę Ziemi leci rój meteorów antymaterii, ludziom na ratunek zostaje zaledwie kilka godzin. Nauczyciel informatyki – Marek, pomaga bitemu nastolatkowi Staszkowi. Gdy wydaje im się, że zaraz zginą, spotykają kosmicznego wędrowca – Skrata (kolekcjonera wiedzy unicestwionych cywilizacji, który potrafi przenosić ludzi w przeszłość). Obaj zgadzają się zostać jego niewolnikami.
Do szesnastowiecznej Norwegii zostaje przeniesiony sam Marek. Łasica Ina wskrzesza go do życia na podstawie zapisów "scalaka" (rodzaju pamięci) i wyznacza mu zadanie – odnaleźć Alchemika Sebastiana, a następnie Oko Jelenia. Pomóc w wykonaniu zadania ma mu spotkana po drodze szlachcianka Hela, pochodząca z XIX wieku. W trakcie wędrówki spotykają katolickiego księdza Jona, który wędruje po rządzonym przez znienawidzonych Duńczyków kraju odprawiając potajemne msze dla nielicznych katolików. Wędrowcy zostają jednak zdradzeni i po krótkim procesie ksiądz zostaje spalony na stosie, a Hela oddana katu (który wykonywał wyrok) "w rozliczeniu". Główny bohater uznany za martwego zostaje wrzucony do jaskimi z trupami, losu Heli nie zna.
Tak rozpoczynają się przygody Mistrza Marka i jego kompanów. W między czasie główny bohater wplątuje się w sprawy Hanzy i konflikt z przybyłymi z przyszłości... Chińczykami.
Naprawdę zachęcam do przeczytania Oka Jelenia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz